Jaki krem z filtrem dla dziecka na wakacje?

Czego się dowiesz z tego artykułu

Krem z filtrem dla dziecka zwykle ląduje w koszyku w ostatniej chwili, dzień przed wyjazdem. Bierzemy to, co ma na opakowaniu napis „dla najmłodszych” i wygląda znajomo, a potem liczymy, że jakoś to będzie. Tyle że dziecięca skóra wybacza mniej niż nasza i jedno mocniejsze popołudnie na plaży potrafi zepsuć kilka pierwszych dni urlopu.

Wybór dobrego kremu z filtrem dla dziecka na wakacje nie wymaga wiedzy kosmetologicznej. Wystarczy wiedza, na co patrzeć, i nie dać się złapać na to, że droższe zawsze znaczy lepsze.

Na co patrzeć w pierwszej kolejności

Sprowadza się to do trzech rzeczy. Jeśli krem je spełnia, reszta jest drugorzędna:

  • Wysoki filtr, czyli minimum SPF 50. Skóra dziecka jest cieńsza i mniej odporna niż Twoja, więc nie ma sensu schodzić niżej.
  • Ochrona przed UVA i UVB naraz. To dwa rodzaje promieniowania i dobry krem radzi sobie z oboma.
  • Skład pasujący do wieku i skóry dziecka. Co innego wybierzesz trzylatkowi, co innego nastolatkowi, który łapie podrażnienia.

Marka, zapach czy kolorowe opakowanie to już tylko dodatki.

SPF 30 czy 50? O co chodzi z tą liczbą

Liczba przy skrócie SPF pokazuje, jak mocno krem broni skórę przed poparzeniem, konkretnie przed promieniami UVB. Im wyższa, tym lepiej. Dorosłemu często wystarczy SPF 30, dziecku lepiej dać więcej.

Dlatego do plecaka na wakacje bierz krem z filtrem SPF 50. Na papierze różnica między 30 a 50 wygląda na drobiazg, ale przy całym dniu na plaży robi swoje.

I jeszcze jedno, bo na tym potyka się wielu rodziców. Wysoki filtr nie znaczy, że smarujesz raz rano i masz spokój do wieczora. Żaden krem tak nie działa. Jak i kiedy go ponawiać, piszę kawałek niżej.

Mineralny czy chemiczny? I co jeszcze sprawdzić na etykiecie

Są dwa rodzaje filtrów.

Mineralny (inaczej fizyczny) zostaje na powierzchni skóry i odbija promienie. Jest delikatny, rzadko uczula i chroni od razu po nałożeniu. Dlatego dermatolodzy zwykle polecają go małym dzieciom i skórze wrażliwej.

Chemiczny wchłania się w skórę i pochłania promieniowanie. Bywa lżejszy i łatwiej go rozprowadzić, ale u części dzieci potrafi podrażniać.

Maluchowi albo dziecku ze skłonnością do alergii bezpieczniej dać filtr mineralny. U starszego dziecka, które nie ma kłopotów ze skórą, najbardziej liczy się to, czy krem dobrze się nakłada i czy dziecko nie kręci nosem przy smarowaniu.

Kiedy już trzymasz opakowanie w ręku, rzuć okiem na trzy detale:

  • Symbol UVA w kółeczku potwierdza, że krem chroni też przed promieniami UVA. Wnikają głębiej i odpowiadają między innymi za przyspieszone starzenie skóry.
  • Wodoodporność (na opakowaniu „water resistant”) przyda się nad wodą. Po każdej kąpieli krem i tak trzeba nałożyć ponownie.
  • Krótki skład sprawdzi się przy skórze wrażliwej czy atopowej. Im mniej substancji zapachowych i dodatków, tym lepiej.

Krem z filtrem a wiek dziecka, od niemowlaka po nastolatka

To, co najlepiej zadziała, zależy też od tego, ile dziecko ma lat.

Niemowlaka poniżej pół roku lepiej w ogóle nie smarować. Jego skóra jest na to za delikatna, więc zostają sprawdzone sposoby: cień, przewiewne ubranko z długim rękawem i czapeczka. Daszek wózka i parasol ochronią je lepiej niż jakikolwiek krem.

Maluch po pierwszych urodzinach potrzebuje już kremu, najlepiej mineralnego i z wysokim filtrem. Dobrze, żeby kosmetyk nie szczypał w oczy, bo dzieci nieustannie pocierają twarz rękami.

Starsze dziecko i nastolatek poradzą sobie z większością kremów. Tu problem bywa inny: jak ich w ogóle namówić na smarowanie. Czasem ratuje sytuację spray albo krem, który dziecko samo wybierze w sklepie.

„A jak źle wybiorę i dziecko się poparzy?”

Jeśli ta myśl chodzi Ci po głowie, to nic dziwnego. Chcesz dla dziecka dobrze i czujesz, że od jednego zakupu zależy jego bezpieczeństwo przez całe wakacje.

Tymczasem to, czy dziecko się poparzy, zależy przede wszystkim od jednego: jak je posmarujesz. Najdroższy krem z najwyższym filtrem nie pomoże, kiedy nałożysz go za cienko albo zapomnisz powtórzyć po kąpieli. 

Smarowanie, czyli połowa sukcesu

Większość rodziców daje za mało kremu i robi to za rzadko. A od smarowania zależy, czy filtr w ogóle zadziała. Jak robić to dobrze:

  • Nie żałuj kremu. Za cienka warstwa potrafi ściąć skuteczność filtru o połowę. Lepiej przesadzić w drugą stronę.
  • Smaruj 15–30 minut przed wyjściem na słońce, żeby krem zdążył się związać ze skórą.
  • Powtarzaj co dwie godziny, a do tego po każdej kąpieli, wytarciu ręcznikiem i bieganiu do utraty tchu.
  • Pamiętaj o miejscach, które łatwo przeoczyć: uszy, kark, stopy, nos i przedziałek we włosach.

Najlepiej wejść w prosty rytm. Krem przed śniadaniem i po każdym wyjściu z wody szybko robi się odruchem, a Ty przestajesz w kółko sprawdzać, czy aby na pewno o czymś nie zapomniałaś.

Sam krem to za mało

Krem zadziała najlepiej, gdy dorzucisz do niego kilka rzeczy:

  • Czapka z daszkiem albo kapelusz.
  • Koszulka z filtrem UV do kąpieli.
  • Okulary przeciwsłoneczne z filtrem.
  • Przerwa od ostrego słońca między 11 a 15.

W południe, kiedy przygrzewa najmocniej, najlepszą ochroną i tak jest zwykły cień.

Jeszcze jedno przed pakowaniem

Jeśli sięgasz po krem z zeszłego lata, zerknij na symbol otwartej buteleczki z liczbą, na przykład 12M. Mówi on, przez ile miesięcy od otwarcia krem zachowuje pełną moc. Po tym czasie filtr słabnie, choćby tubka była w połowie pełna, więc z otwartego rok temu kosmetyku dziecko prawie nic nie zyska. Lepiej wtedy dokupić nowy.

Pobierz darmową checklistę:

Co spakować dziecku na narty

Przeczytaj także:

O autorze

Udostępnij artykuł

Facebook
Twitter
LinkedIn
×