Kieszonkowe na kolonie to jedna z tych kwestii, które co roku budzi wątpliwości tysięcy rodziców. Ile pieniędzy wystarczy na dwutygodniowy wyjazd? Czy 10-latek poradzi sobie z gotówką, czy lepiej dać kartę? A może bezpieczniej będzie zostawić depozyt u wychowawcy? Do tego dochodzą obawy, które trudno wypowiedzieć na głos: co jeśli dziecko wyda wszystko pierwszego dnia na słodycze dla całej grupy? Co jeśli zgubi pieniądze albo ktoś mu je zabierze? I wreszcie – czy inne dzieci dostaną więcej, a Twoje poczuje się gorsze? Te pytania krążą w głowie każdego rodzica – nie jesteś w tym sam.
Dobra wiadomość jest taka, że nie musisz zgadywać. Istnieją sprawdzone metody, konkretne kwoty dostosowane do wieku dziecka i proste zasady, które pozwolą Ci podjąć najlepszą decyzję – bez stresu i niepotrzebnych wątpliwości. Bo wysyłając dziecko na kolonie, chcesz mieć pewność, że jest dobrze przygotowane – także finansowo.
Ile pieniędzy dać dziecku na kolonie?
Ustalenie wysokości kieszonkowego nie jest sztuką dla sztuki – chodzi o to, by dziecko miało wystarczająco dużo na małe przyjemności, ale nie czuło się przytłoczone odpowiedzialnością za zbyt dużą sumę. Dla dzieci w wieku 6-9 lat rozsądną kwotą jest ok. 20 zł dziennie. Na tygodniowy wyjazd to daje około mniej więcej 150 zł, a na dwutygodniowy obóz nad morzem – około 300 zł. Młodsze dzieci najczęściej wydają pieniądze na słodycze, lody i drobne gadżety z plażowego sklepiku.
Dzieci w wieku 10-13 lat potrzebują nieco więcej elastyczności. Tutaj sprawdzi się 20-30 zł dziennie, co daje 200-250 zł na tydzień lub 400-450 zł na dłuższy wyjazd. W tej grupie wiekowej pojawiają się już zakupy pamiątek dla rodziny, płatne atrakcje dodatkowe czy chęć kupienia czegoś bardziej oryginalnego niż standardowe lody. Nastolatki 14+ lat gospodarują zazwyczaj większym budżetem – 30-50 zł dziennie, czyli od 300 zł tygodniowo wzwyż.
Warto dopytać organizatora o kilka istotnych rzeczy przed ustaleniem finalnej kwoty. Po pierwsze – czy w okolicy ośrodka są sklepy i jakie są w nich ceny. Obóz w nadmorskiej miejscowości może mieć droższe sklepiki niż kolonia na wsi. Po drugie – czy w programie są płatne atrakcje fakultatywne, takie jak paintball, nurkowanie czy wyjście do parku rozrywki. Jeśli tak, dodaj do budżetu dodatkowe środki. Po trzecie – jak wygląda sklepik obozowy i czy dzieci mają możliwość wyjścia poza ośrodek. Te informacje realnie wpływają na to, ile kieszonkowego będzie potrzebne.
Na co dzieci najczęściej wydają swoją gotówkę? Słodycze i przekąski zjadają około 60% budżetu. Pamiątki to kolejne 15-20%, a resztę pochłaniają drobne „muszę to mieć” w postaci kolorowych opasek, muszelek czy świecących bransoletek.
Gotówka, karta czy depozyt – która metoda dla Twojego dziecka?
Każda forma ma swoje plusy i minusy, a najlepszy wybór zależy od wieku dziecka, jego doświadczenia i Twojego poziomu komfortu. Gotówka to klasyka – dziecko fizycznie widzi, ile ma, może łatwo zapłacić w każdym miejscu i uczy się podstawowego zarządzania pieniędzmi. Problem w tym, że zgubienie czy kradzież gotówki to realne ryzyko, a kontrola nad tym, jak szybko dziecko wyda całą sumę, jest praktycznie żadna. Młodsze dzieci potrafią w przypływie entuzjazmu wydać 100 zł w pierwszy dzień, częstując wszystkich kolegów lodami.
Jeśli zdecydujesz się na gotówkę, podziel ją na drobniejszy nominał. Możesz przygotować koperty opisane „Tydzień 1” i „Tydzień 2” albo dać dziecku portfelik, w której część pieniędzy będzie łatwo dostępna, a resztę schowaj głębiej do bagażu. Przed wyjazdem porozmawiaj z dzieckiem o bezpieczeństwie – gdzie będzie trzymać pieniądze, jak reagować, gdy ktoś poprosi o pożyczkę, i co zrobić, gdy zgubi portfel.
Karta (np. karta przedpłacona prepaid) to rozwiązanie dla rodziców, którzy chcą mieć kontrolę i spokój ducha. Możesz w każdej chwili sprawdzić w aplikacji bankowej, ile dziecko wydało i na co. Jeśli zabraknie pieniędzy na koncie dziecka, doładujesz kartę w kilka minut. Gdy dziecko zgubi kartę, blokujesz ją jednym kliknięciem. Minusem karty jest to, że nie wszędzie zostanie przyjęta. Mały sklepik przy ośrodku na wsi może przyjmować tylko gotówkę.
Depozyt u wychowawcy to metoda dla najmłodszych debiutantów lub dzieci, które mają trudności z oszczędzaniem. Dajesz organizatorowi całą kwotę w kopercie z imieniem i nazwiskiem dziecka oraz instrukcją, ile wydawać dziennie. Wychowawca codziennie lub co kilka dni daje ustaloną sumę. Dziecko nie może stracić wszystkich pieniędzy naraz, a impulsywne wydatki są pod kontrolą. Z drugiej jednak strony, to rozwiązanie nie uczy samodzielności finansowej. Poza tym wychowawca bierze na siebie dodatkową odpowiedzialność, co nie zawsze jest wygodne – zwłaszcza gdy opiekuje się grupą 15 dzieci. Przed wyjazdem zapytaj wprost organizatora, czy oferują taką opcję i jak dokładnie to wygląda w praktyce.
Gdy dziecko zgubi pieniądze lub wyda wszystko w dwa dni...
To jeden z największych lęków rodziców – a jednocześnie scenariusz, który zdarza się częściej, niż myślisz. Pierwsza zasada: nie panikuj i nie działaj impulsywnie. Zgubienie czy zbyt szybkie wydanie pieniędzy to potężna lekcja odpowiedzialności, której dziecko nie dostanie, jeśli natychmiast załatwisz problem.
Jeśli dziecko zgubiło gotówkę, skontaktuj się z wychowawcą. Większość obozów ma fundusz awaryjny na takie sytuacje – nie po to, by finansować dziecku cały wyjazd, ale żeby nie czuło się kompletnie wykluczone. Czasem wystarczy minimalna kwota na lody czy batonika, by uratować nastrój. Organizator zwykle podaje też dane do przelewu – możesz szybko wysłać dodatkowe pieniądze, które wychowawca przekaże dziecku.
Karta prepaid w takim momencie ratuje sytuację. Jeśli dziecko zgubi kartę, blokujesz ją w aplikacji i zamawiasz nową na adres ośrodka. Jeśli po prostu za szybko wydało swój budżet – masz kilka opcji. Możesz nie doładowywać wcale i pozwolić dziecku doświadczyć konsekwencji (brzmi surowo, ale działa). Możesz też doładować minimalną kwotę – na przykład 50% pierwotnego budżetu – z jasnym komunikatem: „To już ostatnia transakcja, więc tym razem planuj lepiej”.
I nasza porada, szczególnie jeśli dziecko wyjeżdża bez Ciebie po raz pierwszy – zanim w ogóle wyślesz dziecko na kolonie, przećwicz z nim zarządzanie pieniędzmi. Dwa tygodnie przed koloniami daj mu tygodniowe kieszonkowe – powiedzmy 50 zł – z zadaniem: „Ma Ci wystarczyć na 7 dni”. Obserwuj, jak sobie radzi.
I ostatni „ból głowy” – a co, jeśli inne dzieci będą miały więcej pieniędzy? Te wątpliwości ma wielu rodziców, szczególnie tych, którzy nie mogą pozwolić sobie na hojne budżety. Prawda jest taka, że dzieci mają różne kwoty – jedne 100 zł na tydzień, inne 300 zł. I dzieci to widzą, porównują, czasem czują zazdrość lub wyższość.
Warto powiedzieć dziecku wprost, zanim wyjedzie: „Na wyjeździe spotkasz dzieci, które będą miały więcej pieniędzy, i takie, które będą miały mniej. To normalne. Ważne jest, żebyś dobrze się bawił i cieszył się tym, co masz, a nie skupiał na tym, co ma ktoś inny”.
Jeśli martwisz się, że Twoje dziecko dostaje najmniej, zapytaj siebie: czy wystarczy mu na jednego loda lub gofra dziennie, batonika i drobną pamiątkę? Jeśli tak – to wystarczająco. Nikt nie wraca z kolonii z myślą „szkoda, że miałem za mało na słodycze”. Wraca z przyjaciółmi, wspomnieniami i opalonymi plecami. A to właśnie ma największą wartość.
Podsumowanie w 6 punktach
- Dostosuj kwotę do wieku: młodsze dzieci ok. 20 zł dziennie, starsze 20–30 zł, nastolatki więcej.
- Sprawdź okolicę, sklepiki i płatne atrakcje — to wpływa na realne potrzeby finansowe.
- Wybierz formę: gotówka (prosta, ale ryzykowna), karta prepaid (najbezpieczniejsza) lub depozyt u wychowawcy (dla najmłodszych).
- Naucz dziecko podstaw zarządzania pieniędzmi — przećwicz to kilka tygodni przed wyjazdem.
- Gdy dziecko zgubi pieniądze lub wyda wszystko — zachowaj spokój i potraktuj to jako lekcję odpowiedzialności.
- Uprzedź dziecko, że inni mają różne kwoty — ważna jest dobra zabawa, a nie porównywanie portfeli.



